Dzień zwycięstwa

Konakli, Turcja.

Dzień rozpoczął się od oglądania pięknej sceny. Na jednym z balkonów hotelu naprzeciwko pojawiła się kobieta w stroju kąpielowym. Na oko jej można było dać gdzieś od 35 do 55 lat. W rękach ona trzymała flagę Rosji takiego rozmiaru, że mogła spokojnie się nią owinąć. (I przecież ktoś specjalnie na taką okazje ciągnął to przez granicę…nadawał w bagaż…wpychał do busa… Oczywiście, mam na myśli flagę) Kobieta podjęła próbę przymocować trikolor na barierce balkonu. Poranek był dość wietrzny, i proces walki mojej rodaczki z żywiołem przypominał mi scenę ustawienia flagi czerwonej nad Reichstagiem, wykonaną w stylu Monty Pythona. Jak i 70 lat temu, zwycięstwobyło po naszej stronie, chociaż dało się z wielkim trudem. Turystka ciężko wydychnęła i z wyrazem zadowolenia na tważy zapaliła papierosa.

Trzeba zauważyć, że procentów 80 gości tego hotelu stanowili Rosjanie, więc flaga ta bardziej organicznie wyglądałaby nad dachem. Ale dobrze i tak.

Przygotowania do obchodów nie ominęły też licznych handlaży z pobliskich sklepików. Jeden z nich przewitał nas specjalnie wyuczoną z tej okazji frazą „gratulacje z okazji waszego święta” i, przechodząc od razu do rzeczy, zaproponował kupić koszulkę z nadrukowaną twarzą Putina. Grzecznie odmowiłem. Palić w pokoju nie wolno, a innego zastosowania dla tego dzieła sztuki ludowej nie widziałem.

Tym czasem w hotelu naprzeciwko zaczęły się animacje. Prowadząca radośnie wykrzykiwała „Dziękujemy dziadkom za zwycięstwo„. „Wnuczkowie” w tym czasie sączyli koktajle i tańczyli półnago pod rytmy turkodisco. Z głośników leciały remiksy piosenek wojennych na przemian z czymś współczesnym. Jedna kompozycja zapadła mi w duszę, chwytając za samo serce. Dziewczyna głoskiem niedorozwiniętego szympansa dzieliła się z nami swoimi przemyśleniami: „Póki w Rosji jest ropa, w Mediolanie jestem ja. Jeśli w Mediolanie jestem ja, znaczy w Rosji jest ropa”. Koniec cytatu.

Nocna bójka pod hotelem z udziałem handlaży i trójki rosyjskich turystów z pomarańczowo-czerwonymi wstążkami, zakończona średniej ciężkości obrażeniami ciała, przyjazdem żandarmerii i ucieczką solenizantów była godnym zakończenia tego najważniejszego dla każdego prawowiernego Rosjanina dnia w roku. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Zwycięstwa (nad zdrowym rozsądkiem)!

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *